zuzlowo.pl

Natalia Zimoń: „Największe ciarki pojawiają się u mnie w momencie startu”

Natalia Zimoń jest podprowadzającą ROWu Rybnik od kilku lat. W tym roku po raz drugi bierze udział w konkursie na Miss Startu Ekstraligi. W rozmowie z zuzlowo.pl rozmawiam z Natalią na temat jej stosunku do żużla, o modelingu oraz o jej pracy.

Jak w ogóle trafiłaś pod taśmę startową? To był przypadek, casting, czy od małego byłaś fanką czarnego sportu?

Żużel interesował mnie od dziecka, dlatego ten sport nigdy nie był mi obcy. Cała moja rodzina żyje żużlem — wspólnie oglądamy mecze i kibicujemy zarówno przed telewizorem, jak i na stadionie. Do grupy dziewczyn podprowadzających trafiłam dzięki ogłoszeniu o naborze nowych osób i cieszę się, że udało mi się do nich dołączyć.

Stoisz milimetry od motocykli w momencie największego stresu. Czy czujesz tę niesamowitą adrenalinę, która bije od zawodników tuż przed puszczeniem sprzęgła?

Tak, zdecydowanie czuję tę adrenalinę. To bardzo emocjonujący moment, jednak staram się przede wszystkim zachować pełen profesjonalizm i skupić na swoim zadaniu. Tuż przed startem widać ogromne skupienie zawodników, którzy koncentrują się na jak najlepszym wyjściu spod taśmy. W tym momencie zarówno żużlowcy, jak i ja jesteśmy w pełni skoncentrowani na tym, co mamy do wykonania.

Gdy na torze dochodzi do groźnego upadku, a Wy stoicie tuż obok na murawie – co wtedy czujesz? Da się w ogóle przyzwyczaić do tego ryzyka?

Taki widok zawsze budzi niepokój, niezależnie od tego, czy upadek dotyczy zawodnika naszej drużyny, czy drużyny przeciwnej. W takich chwilach pojawia się stres i przede wszystkim nadzieja, że nikomu nic poważnego się nie stało. Myślę, że do tego nie da się w pełni przyzwyczaić. Nie bez powodu żużel nazywany jest czarnym sportem. Zawsze najbardziej cieszą mnie mecze, które kończą się bez groźnych wypadków i w których wszyscy zawodnicy wracają do domu cali i zdrowi.

Który moment meczu wywołuje u Ciebie największe ciarki na ciele?

Największe ciarki pojawiają się u mnie w momencie startu, tuż po puszczeniu taśmy. To chwila pełna napięcia, kiedy wszystko rozgrywa się w ułamku sekundy i od razu widać, kto najlepiej wyszedł ze startu. Dużo emocji daje mi też sama końcówka biegu, gdy walka jest bardzo wyrównana i decydują ostatnie metry.

Czy masz swojego ulubionego żużlowca wszech czasów, którego styl jazdy lub charakter najbardziej imponuje Ci na torze?

Moim ulubionym żużlowcem jest Mikkel Michelsen. Imponuje mi jego styl jazdy, konsekwencja i sposób rywalizacji na torze. Widać u niego dużą waleczność i pełne zaangażowanie w każdym biegu, niezależnie od sytuacji. Oczywiście zdarzają mu się też słabsze mecze, jak każdemu zawodnikowi, ale to naturalna część sportu i nie zmienia mojego ogólnego uznania dla jego jazdy i podejścia.

Kibice widzą Was zawsze idealnie uśmiechnięte, ale co jest najtrudniejszą częścią tej pracy, o której nikt na trybunach nie ma pojęcia?

Na trybunach wszystko wygląda bardzo lekko i idealnie, ale najtrudniejsze jest to, czego nie widać – pełna koncentracja przez cały mecz i odpowiedzialność za każdy moment na torze. Trzeba być cały czas bardzo uważnym, jeśli chodzi o organizację pracy: kolejność wyjść w zestawach startowych, powtórzenia biegów, ostrzeżenia czy zmiany w biegu meczu. To wymaga stałego skupienia i szybkiego reagowania. Jednocześnie, jeśli robi się to z pasją i przyjemnością, to nie odbiera to magii żużla – wręcz przeciwnie. Mimo presji i obowiązków nadal jest to bardzo fajna praca, dająca dużo satysfakcji i emocji.

Ile czasu przed meczem spędzacie w szatni na przygotowaniach (makijaż, fryzura, dogranie układów)?

Jeśli chodzi o moje przygotowania, to zazwyczaj zajmuje mi to od godziny do maksymalnie półtorej – w tym czasie robię makijaż, fryzurę i wszystko, co jest potrzebne przed meczem. Mam też swoją małą tradycję biegania przed żużlem, co zawsze wprowadza mnie w odpowiedni rytm. Na stadionie stawiamy się około dwie godziny przed meczem. Ten czas mija nam bardzo szybko – dopracowujemy szczegóły, ustalamy kolory i wyjścia, robimy wspólne zdjęcia i nagrywamy materiały na social media. Przy okazji rozmawiamy też o samym meczu, typujemy wyniki i dzielimy się swoimi przewidywaniami. Zanim się obejrzymy, jest już prezentacja i zaczyna się mecz.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś ze stresu lub zagapienia pomylić kaski i wskazać zawodnikowi zupełnie złe pole startowe? Jak zareagował?

Nie, taka sytuacja wprost mi się nie zdarzyła, natomiast miałam moment lekkiego zamieszania, kiedy na moim polu ustawili się jednocześnie zawodnik z naszej drużyny i zawodnik gości. Przez chwilę wszyscy byliśmy zdezorientowani, ale szybko okazało się, że to ja byłam ustawiona prawidłowo, a zawodnik drużyny przyjezdnej musiał przesunąć się na właściwe pole obok. Wszystko skończyło się bez problemu i w dobrej atmosferze.

Gdybyś mogła sama zaprojektować stroje dla podprowadzających na kolejny sezon – postawiłabyś na klasyczne spódniczki i topy czy obcisłe, nowoczesne kombinezony?

Gdybym miała szersze pole do popisu, na pewno pomyślałabym o strojach dostosowanych zarówno do ciepłych, jak i chłodniejszych dni, bo sezon trwa od marca aż do października i warunki potrafią się bardzo zmieniać. Zależałoby mi też, żeby stroje były w barwach klubowych i dobrze oddawały tożsamość drużyny. Bardzo podoba mi się połączenie topu ze spódniczką, ale przede wszystkim kierowałabym się komfortem – bo to on jest najważniejszy, żeby móc w pełni skupić się na wykonywaniu swoich obowiązków podczas meczu.

Wiele podprowadzających równolegle rozwija karierę w modelingu. Czy praca przed kilkunastotysięcznym tłumem na trybunach pomaga przełamać barierę wstydu przed obiektywem?

Myślę, że zdecydowanie pomaga. Stanie przed kilkunastotysięczną publicznością uczy pewności siebie i oswaja z byciem obserwowanym, więc później przed obiektywem aparatu jest to dużo bardziej naturalne. Taki kontakt z dużą publicznością przełamuje barierę wstydu i stresu, bo z czasem po prostu skupiasz się na zadaniu, a nie na tym, że ktoś patrzy. Dzięki temu zarówno na torze, jak i w pracy przed kamerą czy aparatem, łatwiej zachować swobodę.

Na swoim Instagramie chętnie dzielisz się kadrami podkreślającymi sylwetkę. Czy to oznacza, że na co dzień spędzasz długie godziny na siłowni, żeby utrzymać formę „meczową”?

Sport to dla mnie styl życia na co dzień. Uwielbiam biegać, chodzić na siłownię, jeździć na rowerze czy chodzić po górach, więc aktywność towarzyszy mi praktycznie cały czas. Zdarza mi się nawet wybierać na wschody słońca w górach, bo sprawia mi to ogromną przyjemność. Nie traktuję formy tylko sezonowo – staram się dbać o siebie przez cały rok, bo sport jest moją pasją i czymś, co zostaje ze mną na całe życie.

Czym zajmujesz się na co dzień, kiedy zdejmujesz meczowy strój? Studia, praca, inne ukryte pasje?

Jak każdy z nas, pracuję na co dzień – jestem trenerem personalnym. Moje pasje i hobby są mocno związane ze sportem, więc również w wolnym czasie staram się być aktywna. Uwielbiam też spokojniejsze wieczory, kiedy mogę usiąść na kanapie i obejrzeć mecz w telewizji – wtedy z dużą ciekawością śledzę spotkania innych drużyn i po prostu cieszę się żużlem w roli kibica.

Gdybyśmy mieli wejść w szczegóły: w jakiej branży pracujesz na co dzień i na czym dokładnie polegają Twoje obowiązki?

Na co dzień pracuję jako trener personalny, więc większość mojego czasu spędzam z podopiecznymi – prowadzę ich treningi, dbam o technikę i staram się zarażać ich chęcią do uprawiania sportu oraz zdrowego stylu życia. Oprócz tego mam też przyjemność pracować przy eventach jako hostessa. Miałam okazję współpracować między innymi przy wydarzeniach takich jak te organizowane przez Porsche. To dla mnie fajne uzupełnienie pracy i kolejna możliwość działania w różnych, ciekawych środowiskach.

Męska część trybun nie ukrywa, że podprowadzające to dla nich ogromny atut widowiska. Jak reagujesz na wiadomości i komplementy od kibiców w social mediach – to miły dodatek, czy bywa przytłaczające?

Traktuję to przede wszystkim jako miły dodatek i element tej pracy. Oczywiście pojawiają się różne wiadomości i komplementy od kibiców w social mediach, co jest sympatyczne i pokazuje, że to, co robimy, zwraca uwagę i budzi emocje. Z drugiej strony staram się podchodzić do tego z dystansem i nie skupiać się na tym zbyt mocno. Najważniejsza jest dla mnie praca na torze i atmosfera meczu, a social media traktuję bardziej jako dodatek do tego, co dzieje się na stadionie.

Czy uważasz, że uroda pomaga Ci w życiu zawodowym, czy czasami musisz przez to mocniej udowadniać, że masz do zaoferowania o wiele więcej niż tylko świetny wygląd?

W pewnym sensie tak, i nie ma co tego ukrywać, ale myślę też, że to pokazuje, że człowiek dba o siebie – mój wygląd jest po prostu moją wizytówką. Natomiast nie uważam, żeby sam wygląd definiował człowieka i to, kim jest. Nie czuję też potrzeby specjalnego udowadniania, że mam coś więcej do zaoferowania – jeśli ktoś chce mnie poznać, to po prostu z czasem to zobaczy. Na co dzień staram się przede wszystkim pokazywać pozytywną energię, uśmiech i takie dobre nastawienie. Myślę, że to również mocno mnie wyróżnia i sprawia, że ludzie odbierają mnie w naturalny, pozytywny sposób.

Jak na Twoje odważniejsze zdjęcia w internecie oraz pracę na stadionie reaguje Twoja rodzina lub partner? Są dumni, czy czasem pojawia się zazdrość?

Nie uważam, żebym miała jakieś mocno odważne zdjęcia – są to raczej profesjonalne kadry wykonywane przez fotografów. Ze strony mojej rodziny zawsze spotykam się z dużym wsparciem i dumą, niezależnie od tego, co robię. Nie mam partnera, więc w tej kwestii się nie wypowiem, ale na pewno nie ma tu miejsca na negatywne emocje czy zazdrość. Przeważa przede wszystkim duma i wsparcie ze strony najbliższych.

Ulubiony sposób na totalny reset i odcięcie się od świata po głośnym, pełnym emocji weekendzie meczowym?

Najlepszym sposobem na totalny reset i odcięcie się od świata jest dla mnie aktywność fizyczna połączona z kontaktem z naturą. Uwielbiam wyjścia w góry – ostatnio miałam nawet przyjemność spać w namiocie i obudzić się rano na wschód słońca, co było dla mnie totalnym wyciszeniem i chwilą pełnego resetu. Dużo daje mi też bieganie – wtedy mogę całkowicie oczyścić głowę i pobyć sama ze sobą.

Dokończ zdanie: „Sezon 2026 będzie dla mnie i mojego klubu udany, jeśli…”

Sezon 2026 będzie dla mnie i mojego klubu udany, jeśli przede wszystkim wszyscy zawodnicy będą cali i zdrowi, bez kontuzji. To jest dla mnie absolutna podstawa i najważniejsza rzecz w sporcie. Wiadomo też, że trzeba mierzyć wysoko, więc jeśli uda się być w czołówce tabeli, a być może nawet powalczyć o awans do wyższej ligi, to na pewno będzie to duży sukces. Dodatkowo, nawiązując do konkursu Miss Startu, w którym w tym roku również biorę udział, dużą satysfakcją byłoby dla mnie również jego wygranie.


Autorem zdjęć Natalii jest Grzegorz Głogowski.